Time to begin lads

By janr

Tak wszystko sie zaczyna…

Ja… Kim jestem nie wie nikt, to znaczy być może wiedzą kiedy i gdzie się urodziłem i jak mi na imię, do jakiej szkoły chodzę, gdzie mieszkam i tak dalej, ale i tak nikt nie wie kim jestem, nawet ja sam czasem sie zastanawiam kto mieszka w moim ciele, co ciekawe zwykle okazuje się, że mieszka tam całe miasto, a każdy mieszkaniec próbuje mi wcisnąć, że ja to ja. Z tego powodu raz jestem wstrętnym egoistą, który ma bardzo wysoko rozwiniętą zdolność do samouwielbienia, czasem jestem “fajny” i przyjmuje pozę leżącą gdzieś między niespełnioną gwiazdą Hollywood, alfonsem a ekskluzywnym dealerem, ogólnie rzecz biorąc momenty te charakteryzują się zancznym zblazowaniem, ale bywa również bardziej pozytywnie. Czasem jestem kimś, kto ma siły i ambicje ratować cały świat, ale zwykle bywam kimś, kto ciągle chodzi z głową w chmurach i widzi świat całkowicie po swojemu, kiedyś chciałem być księdzem, ale szybko się to zmieniło i chciałem być strażakiem, teraz zaś chciałbym być sobą, bo nim tak naprawdę nie byłem jeszcze nigdy, głównie dlatego, że nie wiem kim jestem, a co gorsza mało prawdopodobne jest, że się dowiem tego przed swoją śmiercią. Choć mam wrażenie, że mam coś wspólnego z pedantycznym Herculesem Poirot (bynajmniej nie jest to intelekt ). Za to wiem co lubię, a czego nie lubię. Zdecydowanie lubie: kawę, herbatę, czekoladę i cynamon, fotografię, impresjonizm, figurki Buddy, zielony, H. Poświatowską i B.Hrabala, a najbardziej lubię zapach werniksu i ironię, ale taką nie cyniczną, ponieważ cynizmu nie lubie wogóle, prawie tak jak XVII wiecznego malarstwa, wódki, białych ścian i tego jak ktoś mi przeszkadza. Niestety nie wiem, dlaczego podpisuje się jako Crh i mówię, że to jest moja grupa krwi. Być może podświadomie chcę podkreślić, to, że jak ktoś bardzo ważny kiedyś napisał, że jestem jeden na milion, jednak ja czuję się całkiem zwyczajny tylko odrobinę niedopasowany do rzeczywistości, która troche mnie uwiera i chyba nie tylko mnie. Urodziłem się w Gdańsku 02.01.1989 o godzinie 23:55, tak więc dzisiaj, kiedy to piszę mam troche ponad 17 lat, jesieni, zim i wiosen. Niektórzy mówią, że jestem bardzo dziecinny jak na swój wiek, inni twierdzą zaś, że jest zupełnie na odwrót, że jestem młodym niezywkle dojrzałym mężczyzną, ja natomiast czuje się całkiem w sam raz i nadal jestem głęboko zakorzeniony w beztroskim dzieciństwie, choć przejawiam niektóre typy zachowań charakterystyczne dla dorosłych- mam własny dowód osobisty i poznałem już miłość mojego życia. Chłop ze mnie nie aż tak paskudny i oprócz kilku(nastu) wad takich jak kleptomania, straszliwa zaborczość, samolubność i inne towarzyszące zgodnie z szablonem wszystkim jedynakom jestem całkiem miły mam krzywe zęby, stopy i kręgosłup, a czasem nawet wysypkę nad łokciami, jednak to wszystko to tylko małe fizyczne niedochybienia, które rekompensuje niezwykle giętkimi palcami i wysoką kulturą osobistą, bo ja jestem gentelmanem zawsze służę pomocą, prawie codziennie nosze białą koszulę oraz przepuszczam kobiety w drzwiach. Choć w kontaktach bezpośrednich jestem raczej niesmiały, cichy i płochliwy, a wszystko dlatego że nie wychowywałem się wśród innych dzieci. Mam zrytą psychikę…

Dodaj komentarz